środa, 4 maja 2011

cd.


***

-Córeczko czemu Krzysiu już do nas nie przychodzi? Stało się coś? Pokłóciliście się?
-Nie mamuś, po prostu obydwoje mieliśmy teraz dużo spraw na głowie.
-Ale nadal się spotykacie?
-Tak, tak.
-Och, to dobrze.
-Nie rozumiem…
-No bo widzisz, po prostu chcę żebyś była szczęśliwa i uważam, że z nim jesteś. Ponadto jest dobry, miły, rozsądny,a do tego jeszcze przystojny. Nie to co inny.
-Chyba nie rozumiem...
-No bo widzisz, np. Marek był postrzelony, nigdy do końca nie wiedziałaś z czym wyskoczy.
-Przynajmniej nie było nudno.
-No,ale on do ciebie nie pasował, Krzysiek o wiele bardziej do ciebie pasuje. No i Marek wyjechał do Stanów.
-Wrócił…
-Naprawdę?
-Tak…
-I jak? Pisał do ciebie?
-Dzwonił…
-Ale ty już nic do niego nie czujesz, prawda?
-Nie mamuś…absolutnie nic..
Choć wiedziałam, że kłamię… oszukiwałam sama siebie, ale cóż innego mi pozostało. Przecież mama nigdy nie zaakceptowałaby Marka,a ja nie chce żeby mnie skreśliła. Gdybym miała wybierać pomiędzy nią, a Markiem, to wybrałabym mamę…choć me serce krwawi…ale wiedziałam już co muszę zrobić.
-Gdzie idziesz?
-Pójdę do Krzyśka, zrobię mu niespodziankę.
-Z pewnością się ucieczy.
Tak, niech choć jedno z nas będzie szczęśliwe. Z tą myślą poszłam do pokoju, przebrałam się w czerwoną sukienkę, którą Krzysiek tak lubi, umalowałam się, przeczesałam włosy, narzuciłam płaszcz i wyszłam.
Oj, nie wiedziałam, że jest tak ślisko, w nocy musiał złapać przymrozek.
Dobrze,że do Krzyśka nie mam daleko, choć kiedyś miałam bliżej, ale odkąd urodziła mu się siostra, Krzysiek z rodzicami przeprowadzili się do większego domu.
Jeszcze kilka kroków i będę. O, rodzice Krzyśka kupili nowy samochód, dziwne, Krzysiek nic nie wspominał.
Podeszłam do drzwi, nacisnęłam dzwonek, drzwi się otworzyły i moim oczom ukazała się...
-Magda?!
-Cześć Konstancja!
Nie mogłam wyksztusić słowa, otóż Magda była byłą dziewczyną Krzyśka, z którą zerwał na miesiąc przed tym jak zaczął się ze mną spotykać. A teraz ona stała w progu, ubrana w samą koszulkę, z ironicznym uśmiechem na twarzy.
-Madziu, skarbie, kto to?
I w tym momencie moim oczom ukazał się Krzysiek. Gdy mnie zobaczył, strach pojawił mu się na twarzy...
-Konst co ty tu robisz? Poczekaj, ja to wszystko jestem w stanie wytłumaczyć!
-Nie chcę cię znać!
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach, nic nie widziałam, pamiętam jedynie, że wybiegłam na ulicę i…
-Konst uważaj!
                                                           ***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz