Wtedy gdy najbardziej boli, gdy potrzebujemy kogoś bliskiego, okazuje się kto tak naprawdę jest naszym przyjacielem, a kto przyjacielem, gdy czegoś od nas potrzebuje...
Siedząc dzisiaj w izbie przyjęć dokładnie dowiedziałam się na kogo mogę liczyć w każdej jednej sytuacji... Kto będzie mnie wspierał i wmawiał mi, że przecież tak naprawdę nie boli ;P
W takich chwilach jestem wdzięczna losowi, że ich mam i choćby się waliło i paliło, to i tak przyjadą by być ze mną, by wspierać mnie, nawet jeżeli oznacza to przyjazd z jednego końca miasta na drugi koniec.
I za to Wam dziękuję. Nie zmieniajcie się nigdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz